piątek, 23 czerwca 2017
Na lipę
Kocham Warszawę za lipy. Lipy pewnie rosną we wszystkich polskich miastach, ale tyle, ile jest ich w Warszawie, nie widziałam nigdzie. Idąc ulicą wszędzie roznosi się ich słodki zapach. Są w Śródmieściu przy Alejach Ujazdowskich i na Marszałkowskiej, na Ochocie przy Żwirki i Wigury rośnie ponad 1000 lip, na małych uliczkach Żoliborza też są, na Płockiej na Woli i wzdłuż wielu innych ulic we wszystkich dzielnicach. Nie równa się do ich zapachu woń róż, bzu czy jaśminu. Jeśli miałabym wybierać (dobrze, że nie muszę😃), to zapach lipy byłby na 1 miejscu, a zaraz za nim zapach akacji.
środa, 21 czerwca 2017
czerwcowe migawki z ogrodu
Człowiek się nawet nie obejrzał, a tu ostatnia dekada czerwca. Co by nie mówić, jednak czerwiec to najbardziej ukwiecony miesiąc w roku. Więc nie będę dużo pisała tylko troszkę, a reszta to obrazki czerwcowe z ogródka podwórkowego.
W tym roku popis dał jeden z moich różaneczników. Drugi wcześniejszy był obsypany pąkami, ale wszystkie zmarzły w czasie majowego ochłodzenia. Więc ten musiał się popisać również za pobratymca, no i się popisał, a wraz z nim amarantowa azalia. Widać też moje bladoróżowe serduszka.

Irysy syberyjskie i baptysja kwitły bardzo skąpo, zaledwie po kilka kwiatków. Chyba wiosna była dla nich zbyt sucha.

Za to dzwonek 'Pink Octopus' zaszalał. Drugi - 'Sarastro' nie dał rady dotrzymać mu kroku.

Wieści z zaogródka kończy hortensja piłkowana 'Blue bird". Mimo, że zasilam ją specjalnym nawozem do niebieskich hortensji, moja niebieska być nie chce, woli kolor różowy.
A co widać było w przedogródku? Przede wszystkim róże, bo to był szał róż. Taki widok miałam przez kuchenne okno:

Zakwitła też druga moja róża sympatyczna czerwona 'Sympathie' i drugi z powojników. Czy ktoś wie jaka to odmiana? - bo ja niestety nie. Bardzo patriotycznie, prawda?

Oprócz róż kwitł fioletowy orlik i nieśmiało moje żółte liliowce 'Stella d'Oro'. To dopiero początek ich sezonu.

Na koniec wiciokrzewy. W końcu udało mi się zrobić zdjęcie kwiatków wiciokrzewu japońskiego 'Aureoreticulata'. Są bardzo niepozorne, ale pachną nieziemsko. Ich zapach jest lekko cytrusowy i orzeźwiający. Drugi z wiciokrzewów - wiciokrzew pomorski 'Chojnów' pachnie bardziej słodko.

Tyle wieści z czerwcowego ogródka.
W tym roku popis dał jeden z moich różaneczników. Drugi wcześniejszy był obsypany pąkami, ale wszystkie zmarzły w czasie majowego ochłodzenia. Więc ten musiał się popisać również za pobratymca, no i się popisał, a wraz z nim amarantowa azalia. Widać też moje bladoróżowe serduszka.

Irysy syberyjskie i baptysja kwitły bardzo skąpo, zaledwie po kilka kwiatków. Chyba wiosna była dla nich zbyt sucha.

Za to dzwonek 'Pink Octopus' zaszalał. Drugi - 'Sarastro' nie dał rady dotrzymać mu kroku.

Wieści z zaogródka kończy hortensja piłkowana 'Blue bird". Mimo, że zasilam ją specjalnym nawozem do niebieskich hortensji, moja niebieska być nie chce, woli kolor różowy.
A co widać było w przedogródku? Przede wszystkim róże, bo to był szał róż. Taki widok miałam przez kuchenne okno:

Zakwitła też druga moja róża sympatyczna czerwona 'Sympathie' i drugi z powojników. Czy ktoś wie jaka to odmiana? - bo ja niestety nie. Bardzo patriotycznie, prawda?

Oprócz róż kwitł fioletowy orlik i nieśmiało moje żółte liliowce 'Stella d'Oro'. To dopiero początek ich sezonu.

Na koniec wiciokrzewy. W końcu udało mi się zrobić zdjęcie kwiatków wiciokrzewu japońskiego 'Aureoreticulata'. Są bardzo niepozorne, ale pachną nieziemsko. Ich zapach jest lekko cytrusowy i orzeźwiający. Drugi z wiciokrzewów - wiciokrzew pomorski 'Chojnów' pachnie bardziej słodko.

Tyle wieści z czerwcowego ogródka.
niedziela, 11 czerwca 2017
Złe emocje i plaster na duszę
Całkiem długo nie pisałam jak na mnie. Pochłonęło mnie przygotowanie do remontu kamienicy i niestety zetknęłam się z ludzką zawiścią. To nie będzie opowieść do zrozumienia, bo czy emocje da się zrozumieć? Złe emocje, które powodują, że ludzie robią sobie a złość, że ważniejsze jest danie upustu własnej wściekłości nawet kosztem szkodzenia całej Wspólnocie, pomówienia wyssane z palca, kłamanie żeby uzasadnić swoją rację? Czy kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą?
Tak bardzo się zdenerwowałam, że musiałam iść gdzieś ochłonąć i wybrałam się do Łazienek.
Tak bardzo się zdenerwowałam, że musiałam iść gdzieś ochłonąć i wybrałam się do Łazienek.
wtorek, 30 maja 2017
Nowa odsłona ogrodu
Czy lubicie programy z cyklu metamorfozy: stara rudera kontra przytulne gniazdko po remoncie, szara myszka vs prawdziwa piękność po serii zabiegów upiększających i pomocy stylistów, zaniedbany, źle ubrany facet w porównaniu do młodego dżentelmena i jego niedbałej elegancji, a na końcu stary zapuszczony ogród w zestawieniu do prawdziwej oazy zieleni i relaksu.
Chyba już pora, żeby pokazać jak wygląda zaogródek po wiosennej przebudowie. Z tą oazą zieleni i relaksu, to tak bez przesady (na razie). 😉
Widok z innej strony:
Ostatnie ujęcie:
Chyba już pora, żeby pokazać jak wygląda zaogródek po wiosennej przebudowie. Z tą oazą zieleni i relaksu, to tak bez przesady (na razie). 😉
![]() |
| Było |
![]() |
| Jest |
![]() |
| Było |
![]() |
| Jest |
Ostatnie ujęcie:
![]() |
| Było |
![]() |
| Jest |
wtorek, 23 maja 2017
Szkodniki i powojniki
Jak wolicie: najpierw dobra wiadomość, a potem zła, czy na odwrót? Ja wolę na odwrót. Dlatego na początek szkodniki.
Po pierwsze stonoga murowa. Nie mam zdjęcia, ale możecie o niej poczytać tu. Jak zobaczyłam te robaki, to od razu nabrałam obrzydzenia, skojarzyły mi się z pluskwami. Całą kolonia zagnieździła się w skrzynce z kranikiem do wody. Lubią cień, wilgoć i zbutwiałe resztki roślinne, ale jak tych zabraknie to przerzucają się na rosnące rośliny. Warunki u mnie idealne oprócz tych zbutwiałych części roślinnych, bo ogród ładnie po zimie wysprzątałam. Całą rodzinkę zgarnęłam więc do pojemnika po jogurcie, a potem wylądowały w śmieciach. Myślę, że jak trafią na wysypisko to będzie im bardzo dobrze, bo tam jest dużo różnych resztek gnijących i zbutwiałych.
Po drugie ślimaki, różne ślimaki i skorupkowe, i żarłoczny nagi pomrów. Może nienajlepsze zdjęcia z zeszłego roku, ale jakaś ilustracja zawsze jest.
Że lubią mój ogródek wiem od dawna. To znów stworzenia uwielbiające cień i wilgoć. Nie mam sumienia sypać trutki, ale nie chcę też żeby mi zjadały roślinki. Zdecydowałam się na domową pułapkę. Jutro na noc wyłożę im jakieś łakocie i zobaczymy czy się skuszą. A potem szybciutko wyniosę je hen z ogrodu.
Nie zawsze jestem jednak taka miłościwa. W przypadku trzeciego szkodnika nie ma przebacz, bo inaczej się po prostu nie da. W zeszłym roku śluzownica różana zżarła mi różane pędy. Wyglądało, to wtedy tak. W tym roku szybko zauważyłam pojawiające się wzorki na liściach, ale postanowiłam działać bez środków chemicznych. Na początku wybierałam gąsienniczki ręcznie. Następnego dnia było ich coraz więcj i zdecydowałam się pryskać, ale ekologicznie. Potraktowałam moje róże bardzo dokładnie emulparem. W opisie nigdzie nie jest wymienione wprost, że środek działa na śluzownicę, ale biorąc pod uwagę jak działa, powinien poskutkować. Na pewno o tym napiszę. Udało mi się nawet obfocić robaczka. Ciekawe czy dojrzycie delikwenta.

To teraz dobre wieści. Zakwitł kolejny powojnik. Jest przepiękny i niesamowity. Powojnik Guernsey Cream. Popatrzcie na kolejne fazy rozkwitania:


I to na tyle. Dobranoc 😊
Po pierwsze stonoga murowa. Nie mam zdjęcia, ale możecie o niej poczytać tu. Jak zobaczyłam te robaki, to od razu nabrałam obrzydzenia, skojarzyły mi się z pluskwami. Całą kolonia zagnieździła się w skrzynce z kranikiem do wody. Lubią cień, wilgoć i zbutwiałe resztki roślinne, ale jak tych zabraknie to przerzucają się na rosnące rośliny. Warunki u mnie idealne oprócz tych zbutwiałych części roślinnych, bo ogród ładnie po zimie wysprzątałam. Całą rodzinkę zgarnęłam więc do pojemnika po jogurcie, a potem wylądowały w śmieciach. Myślę, że jak trafią na wysypisko to będzie im bardzo dobrze, bo tam jest dużo różnych resztek gnijących i zbutwiałych.
Po drugie ślimaki, różne ślimaki i skorupkowe, i żarłoczny nagi pomrów. Może nienajlepsze zdjęcia z zeszłego roku, ale jakaś ilustracja zawsze jest.
Że lubią mój ogródek wiem od dawna. To znów stworzenia uwielbiające cień i wilgoć. Nie mam sumienia sypać trutki, ale nie chcę też żeby mi zjadały roślinki. Zdecydowałam się na domową pułapkę. Jutro na noc wyłożę im jakieś łakocie i zobaczymy czy się skuszą. A potem szybciutko wyniosę je hen z ogrodu.
Nie zawsze jestem jednak taka miłościwa. W przypadku trzeciego szkodnika nie ma przebacz, bo inaczej się po prostu nie da. W zeszłym roku śluzownica różana zżarła mi różane pędy. Wyglądało, to wtedy tak. W tym roku szybko zauważyłam pojawiające się wzorki na liściach, ale postanowiłam działać bez środków chemicznych. Na początku wybierałam gąsienniczki ręcznie. Następnego dnia było ich coraz więcj i zdecydowałam się pryskać, ale ekologicznie. Potraktowałam moje róże bardzo dokładnie emulparem. W opisie nigdzie nie jest wymienione wprost, że środek działa na śluzownicę, ale biorąc pod uwagę jak działa, powinien poskutkować. Na pewno o tym napiszę. Udało mi się nawet obfocić robaczka. Ciekawe czy dojrzycie delikwenta.

To teraz dobre wieści. Zakwitł kolejny powojnik. Jest przepiękny i niesamowity. Powojnik Guernsey Cream. Popatrzcie na kolejne fazy rozkwitania:


I to na tyle. Dobranoc 😊
poniedziałek, 15 maja 2017
Nad Bugiem
![]() |
| Dziewczyny w akcji |
![]() |
| Przyziemnie: rozchodniki, kostrzewy |
![]() |
| Konwaliowo |
![]() |
| Sprawka bobrów |
![]() |
| Opala się ? |
wtorek, 9 maja 2017
Ogród w prześcieradłach
Tak naprawdę to rośliny zostały okryte białą agrowłókniną, ale wyglądają prawie jak meble w opuszczonym domu przykryte białymi prześcieradłami. Dopiero co posiana trawa też jest przykryta włókniną. Dzień był pogodowa mieszanką. Padał deszcz, grad, śnieg a były też chwile słoneczne bez jednej chmurki. Już teraz jest dosyć zimno tylko 4 stopnie i nad razem przymrozki chyba nieuniknione. Przykryłam 3 krzaki borówki amerykańskiej, bo już pojawiły się pączki kwiatowe. Jeśli zmarzną nie będzie żadnych owoców. Zresztą w poradniku sadowniczym zalecają okrywać borówki w razie późnowiosennych przymrozków. Opatulony został fioletowy różanecznik (prawdopodobnie 'Polarnacht'). Otuliłam też całą kępę kwasolubów z drugiej strony czyli hortensję piłkowaną z już sporymi pąkami kwiatowymi, pierisa i koleny różanecznik 'Cunnigham's blush'. Co prawda na tym ostatnim większość pąków już wcześniej zdążyło wymarznąć, ale choć te nieliczne jeszcze żywe chcę ochronić. Nie wiem co z moimi powojnikami. Czy im również grożą przymrozki?
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























