piątek, 16 grudnia 2016

W obronie demokracji

To nie jest blog polityczny tylko ogrodowy, ale dziś chyba przelała się czara goryczy i politycy opozycji zablokowali mównicę w Sejmie, a ludzie po raz kolejny wyszli protestować. Ponad rok temu pierwszy raz w swoim życiu brałam udział w manifestacji. Było nas 20 tysięcy.



Co się stało od tego czasu:

  • nie zostali zaprzysiężeni do chwili obecnej 3 sędziowe prawidłowo wybrani przez Sejm poprzedniej kadencji
  • poprzez kolejne ustawy następują próby ingerowania w niezależność sędziów i odrębność Trybunału Konstytucyjnego od innych władz 
  • nastąpiło upublicznienie mediów państwowych: Telewizji Polskiej i Radia Polskiego, prawo powoływania Zarządu ma minister skarbu bez potrzeby ogłaszania jakichkolwiek konkursów. W wyniku ustawy zmienione zostało kierownictwo, a "niepokorni" dziennikarze dostali wypowiedzenia.
  • zmiany dotknęły też służbę cywilną, od której pracowników na wyższych stabowiskach do tej pory wymagano niezależności politycznej przez 5 wcześniejszych lat, profesjonalizmu i doświadczenia zawodowego. Teraz nie jest to wymagane. Co prawda szef służby cywilnej nie może być członkiem żadnej partii, ale wystarczy że zrezygnuje z członkostwa na dzień przed objęciem stanowiska. Wybór odbywa się w drodze powołania, a nie jak do tej pory w drodze konkursu,
  • mamy jeszcze tzw. ustawą "inwigilacyjną" czyli ustawę z 15 stycznia o zmianie ustawy o Policji oraz niektórych innych ustaw. Teraz wystarczy, że sąd na wniosek policji wyrazi zgodę na kontrolę operacyjną żeby zapobiec przestępstwom. Zapobiec czyli jeszcze nie zostało popełnione, ale podglądać i podsłuchiwac już można.
  • wszedł program 500+, który ucieszył większość Polaków. Niewątpliwie jest to program prorodzinny i prosocjalny. 
  • w ostatnich dniach została uchwalona mimo licznych protestów nauczycieli i uczniów ustawa Prawo Oświatowe wprowadzające reformę szkolnictwa. Zmiany będą organizacyjne i programowe. Cofamy się o kilkanaście lat do 8-klasowych podstawówek. Nie chcę myśleć o chaosie jaki zapanuje. Ja moją podstawówkę nie wspominam dobrze.
  •  na szczęście nie przeszła nowelizacja prawa o zgromadzeniach w pierwotnym kształcie, który dawał prawo pierwszeństwa zgromadzeniom organizowanym przez władzę i Kościół. Została niestety możliwość zarezerwowania sobie na 3 lata w przód miejsca na cykliczne zgromadzenia. Ciekawe kto zarezerwuje sobie tak najlepsze "miejscówki" w Warszawie w sobotnie popołudnia?
Tyle wybrałam z rezultatów działań Rządu w ciągu roku. Wybór subiektywny? Wybór pewnie tak, ale akty prawne to fakt. Zachęcam do czytania ustaw samodzielnie.
Jeśli idę demonstrować, to nie dlatego że partia rządząca mówi tak, ani nie dlatego że opozycja mówi siak. Wcześniej czytam projekt ustawy lub już tekst ustawy i podejmuję własną decyzję, którą mam prawo zamanifestować.
Co najbardziej mnie boli: skłócanie Polaków i obrażanie tych, którzy mają inne zdanie. Przykrywanie wszystkiego "dobrą zmianą" i tłumaczenie, że realizowana jest wola Narodu.
Choć PiS zdobyło w wyborach najwięcej głosów, to większość Polaków (ponad 60% głosujących) nie głosowało na tę partię.


niedziela, 11 grudnia 2016

Kamienica-jajecznica

Nie miała baba kłopotu, zgłosiła się do zarządu wspólnoty. Baba zgłosiła się już ze 3 lata temu, a chodzi o wspólnotę mieszkaniową kamienicy, w której obecnie mieszka dziecko.
Właśnie nadszedł czas finalizowania planów remontowych.
Centralne ogrzewanie już zmodernizowane - dziecko mówi, że ciepło, remont dachu zaprojektowany - czekamy na kosztorys, a teraz trwają prace nad projektem remontu elewacji.
Kamienica połatana i otynkowana na szaro, prezentuje się jak zwykły gomułkowski blok, a tymczasem to przedwojenny modernizm funkcjonalny.

Wszyscy w zarządzie mamy wielki szacunek do zabytków, więc jasne było, że chcemy przywrócić przedwojenny wygląd. Tylko jaki on był? Rozpoczęło się śledztwo. W książkach o Żoliborzu, na stronach poświęconych architekturze modernistycznej itp. jest jedno jedyne zdjęcie sprzed wojny z 1937r. Poniżej archiwalne zdjęcie (źródło: Referat Gabarytów)

Wiedzieliśmy już, że budynek miał ciekawszą elewację niż obecna buro-szara i jednostajna. Jednak wciąż nie wiadomo było jakie kolory. Napisaliśmy więc do konserwatora zabytków z prośbą o zalecenia konserwatorskie. Na odpowiedź czekaliśmy dłuuuuuuuuuuugo (6 miesięcy) i dowiedzieliśmy się z niej, że ciemniejsze pasy między oknami to był prawdopodbnie klienkier. Sam budynek był prawdopodobnie szary, a niższa ciemniejsza część prawdopodobnie bordowa. No cóż, odpowiedź nas mocno rozczarowała, bo nie zadawalało nas prawdopodobieństwo, a proponowana kolorystyka była taka ponura. Rozwiesiliśmy na klatkach schodowych pismo z prośbą o udostępnienie do wglądu archiwalnych zdjęć rodzinnych, na których widać również budynek. Okazało się, że zdjęciami dysponuje mąż naszej koleżanki z zarządu, skontaktowała się z nami również dawna mieszkanka, która z sentymentem wspomina czasy dzieciństwa spędzone na Żoliborzu i czasami odwiedza dawne rejony. Wszystkie te zdjęcia są tuż powojenne i widać na nich  budynek z tej samej strony, co na zdjęciu archiwalnym. Jednak na tamtych zdjęciach widać było dokładnie, że ciemniejsze pasy między oknami, to rzeczywiście była cegła klinkierowa. Tylko jaki był kolor tynku? Mieliśmy szczęście, bo p. Anna skończyła ASP i jak sama powiedziała zawsze była bardzo wrażliwa na kolory. Telefonicznie nas poinformowała, że kolor ścian był ciepły wpadający w żółć. Kremowy, znaczy się - pomyślałam. Umówiłyśmy się więc na pewne sobotnie przedpołudnie, zabrałam ze sobą wzornik. Spędziłam przemiłe chwile słuchając wspomnień, a na końcu p. Anna wskazała kolor na wzorniku - to nie był kremowy, to był żółty jak jajecznica! Oczywiście jestem niedowiarkiem i zaraz po spotkaniu pobiegłam oglądać dom i rzeczywiście znalazłam wychodzące spod spodu żółte łaty dokładnie w tym odcieniu, który został wskazany.


Teraz mamy dylemat, bo ten żółty i do tego ceglasty klinkier, to będziemy mieć wesolutki budynek (w odróżnieniu od ponurej wizji konserwatora) nijak nie przystający do otoczenia. Nie chcę nawet myśleć o reakcji naszych mieszkańców. Obawiam się nawet wrzawy medialnej, jak to miało miejsce niedawno, gdy na Mokotowie przedwojenny budynek został przemalowany na żółto. Zrobiłam wizualizację korzystając ze strony producenta farb, dobierając najjaśniejszy kolor ze wskazanej palety i wyłonił się taki obraz:


Dodajcie sobie do tego w wyobraźni pasy czerwonego klinkieru między oknami (mnie się to nie udało) i macie pełen obraz. Załamka, zlinczują nas.
Pani Anna w czasie kolejnej rozmowy, stwierdziła że chyba nie trzeba trzymać się tak literalnie dawnej kolorystyki, bo trzeba brać pod uwagę otoczenie. W tym kierunku pójdziemy. Trzymajcie kciuki.

czwartek, 1 grudnia 2016

Ogródek balkonowy - dobór roślin

Za oknem szaro i zimno, trzyma lekki mróz, delikatnie poprószył śnieg, a ja CHCĘ DO OGRODU.
Więc wyruszam w podróż wirtualną. Pretekstem jest dziecka balkonik. Niby to proste trochę pelargonii i innych kwiatków, ale .... Właśnie - jest to ALE czyli dziecko się zgodziło i powinno mieć z tego frajdę, a pelargonie to na pewno jej nie wzruszą.
Mamy więc wymóg pierwszy: ma się dziecku podobać
Nawet jak się jej będzie podobać, to jednak podlewanie roślinek znajdzie się raczej na końcu priorytetów.
Wymóg drugi: rośliny muszą być odporne szczególnie na brak wody
Mimo  wszystko pewnie część z nich przegra, więc wymóg kolejny: ma być tanio najlepiej z własnej uprawy.
I co powiecie? Łatwo będzie?
Mam do dyspozycji 3 wiszące skrzynki balkonowe, mimo że plastikowe nawet nienajgorzej wyglądające. Wyczytałam, że super odporną rośliną jest rogownica kutnerowata. Jest odporna na mróz i dobrze znosi suszę. Hura! Mam pierwszą roślinę i to z własnego ogródka:


Wiosną rogownica ładnie kwitnie na biało. Jednak skrzynki nią obsadzone będą wyglądały dość monotonnie. Trzeba coś do niej dobrać. Na szczęście z czasów balkonowych została mi jeszcze książka "Rośliny balkonowe. Poradnik dla początkujących." Informacje o roślinach są podane w sposób łopatologiczny czyli "pismem obrazkowym". Bardzo ułatwia to wyszukiwanie i znalazłam że dość popularna gazania została zaznaczona prawie pustą konewką. Nie powinno być problemu, żeby wiosną kupić sadzonki. Ponadto gazania występuje w wielu bardzo barwnych odmianach.
Dziecku się marzy trawa. Podobno w donicach najlepiej sprawuje się proso rózgowate i wyszukałam ciekawą odmianę 'Rehbraun' która jesienią wybarwia się na kolor czerwony równie efektownie jak imperata cylindryczna 'Red baron'. Szkoda, że imperata lubi wilgoć, bo chętnie bym ją oddała na słoneczny balkon. Tam może w końcu by się zarumieniła, bo w moim cieniu wciąż zieloniutka.
Mam pomysł na jeszcze jedną donicę-misę. Posadziłabym w niej małego iglaka typu czarcia miotła (mam świerk serbski 'Tremonia' - w sam raz się nada), sucholubne rojniki również z własnego ogródka, kępę goździków kropkowanych i wszystko wysypała żwirem.
 

Jako ostatni element, bo prawdopodobnie trochę później (w następnym roku szykuje się remont ewelwacji) planuję stworzyć zielony parawan, żeby trochę się odgrodzić od sąsiedniego balkonu. Polecanym na balkon, odpornym pnączem jest powojnik tangucki (rośnie w ogrodzie siostry więc może znów da się bezkosztowo zdobyć roślinę) oraz winobluszcz zaroślowy. 



poniedziałek, 21 listopada 2016

Mleko, woda i tymianek

Sobota nie była ogrodowa. Minęła pod znakiem deszczu i protestów przeciw kolejnej "dobrej zmianie". Jakimi epitetami tym razem zostaną obrzuceni manifestanci przez władzę i zwolenników partii rządzącej?
Zostawmy politykę i wróćmy do ogrodów.
W ogrodzie w niedzielę zmian nie czyniłam jedynie pielęgnowałam, to co jest.
Moi sąsiedzi wzdłuż naszego wspólnego ogrodzenia posadzili bluszcz. Na początku wcale nie byłam zachwycona, ale szczelnie obrósł barierkę, porządnie się zagęścił i naprawdę wygląda ładnie. Niedawno zostali rodzicami i mają na głowie całkiem inne sprawy, a na bluszczu tymczasem świetnie się miewają mszyce i wciornastki. Jakiś czas temu wynalazłam na forum przepis na ekologiczny preparat do oprysków przeciw mszycom.  Postanowiłam wypróbować:
1/2 litra mleka
1/2 litra wody
kilka kropel naturalnego olejku tymiakowego
kilka propel naturalnego olejku z drzewa herbacianego
kilka kropel Ludwika

bluszcz z daleka wygląda bujnie i zdrowo, z bliska już gorzej

to chyba wciornastki
tu na pewno mszyce

Na zdjęciach widać białe kropelki mleka. Czy zadziałało? Jeszcze nie wiem. Rano nie mam czasu sprawdzić, a gdy wracam po pracy już ciemna noc.

Wracając do wciornastków - czy nie ładna nazwa jak na tak dokuczliwe szkodniki. Podobnie jak przędziorki. Gdy już całkiem popadłam w ogrodnictwo i zaczęłam "rzucać" nazwami, dziecko od razu podchwyciło co ciekawsze i na drzwniach swojej biblioteczki wypisało takie hasło:


Może dzięki szkodnikom złapie ogrodowego bakcyla. 😉

piątek, 18 listopada 2016

Ogródek balkonowy - inspiracje

Jak wiecie, dziecko zgodziło się, żebym jej zaprojektowała i urządziła zieleń na balkonie.
Zabrałam się do tego bardzo poważnie. Dokładnie wymierzyłam balkon, narysowałam plan na papierze milimetrowym i wtedy dotarło do mnie jaki to idiotyczny sposób. No bo jednak balkon to nie ogród. Jeśli nie spodoba mi się donica w tym miejscu, to ja przesunę w inne i tyle.
Postanowiłam więc inaczej - najpierw inspiracje:

Dziecku marzy się hamak na balkonie:
http://cdn.architecturendesign.net/wp-content/uploads/2016/06/AD-Cozy-Balcony-Decorating-Ideas-12.jpg
http://cdn.architecturendesign.net/wp-content/uploads/2016/06/AD-Cozy-Balcony-Decorating-Ideas-34.jpg
http://cdn.architecturendesign.net/wp-content/uploads/2016/06/AD-Cozy-Balcony-Decorating-Ideas-50.jpg

Zastanawiam się nad podłogą balkonową.
Oczywiście kusi mnie drewno, ale projekt jest niskobudżetowy.
Jeśli płytki, to jakieś z klasą, tyle że to raczej wysoki budżet: https://pl.pinterest.com/pin/277252920789363700/
A może podłoga z żywicy epoksydowej. Jeśli same ją położymy nie powinno być zbyt drogie : https://pl.pinterest.com/pin/545991154806126333/
Może na początek zwykła farba do betonu i ciekawy wzór. W następnym roku balkony mają być remontowane więc posadzka powinna już być gładka i równa. Niestety ciekawą inspirację znalazłam tylko na stronie producenta: http://www.noxan.pl/posadzki/farba-do-betonu-na-zewnatrz-malowanie-posadzek.html#two

W odległości kilku metrów jest balkon sąsiada i żeby miec trochę intymności warto się trochę zasłonić, a więc pnącza. Do tego potrzebna jakaś podpora. Kiedys z moją przyjaciółką odwiedziłam jej siostrę. Zachwyciła mnie sznurkowa plecionka, po której wił się kokornak. To rozwiązanie (a może związanie😊) byłoby także tanie:
https://pl.pinterest.com/pin/364017582362982743/
Gdyby jednak sąsiad z góry się nie zgodził na przeplecenie sznurków pozostaje kratka. Znaleziona inspiracja: https://pl.pinterest.com/pin/174444185545970184/

Dziecko chce mieć na balkonie trawy:
Czyż nie piękna, choć akurat imperata cylindryczna 'Red Baron' na balkonie w Polsce nie przezimuje:
https://pl.pinterest.com/pin/406661041336117090/

Może na dzisiaj wystarczy balkonowych inspiracji.
Na koniec zdjęcie wspomnieniowe mojego balkonu z poprzedniego mieszkania.



wtorek, 15 listopada 2016

W Rzymie dojrzewają pomarańcze


i spadają na ulice. Rzym nie jest jeszcze jesienny, wciąż dominuje barwa zielona. O jesieni świadczą opadające liście platanów i pieczone kasztany oferowane przez ulicznych sprzedawców.
Jaki jest Rzym dla mnie? Przede wszystkim bardzo hałaśliwy, bardzo zdobny, bardzo kontrastowy architektonicznie, na pewno zachwycający. Ale nie o zabytkach chcę tu pisać tylko o roślinach i ogrodach. Czy Rzym jest miastem zieleni? I tak, i nie. Centrum Rzymu jest kamienno-murowane. Piękne palazza, fontanny i rzeźby, ale roślin jest jak na lekarstwo. Jednak parki, publiczne ogrody i starożytne ruiny aż kipią w zieleni.  Niestety krótko byłam i mało widziałam. Więc tylko migawki:

Ogrody na prywatnych tarasach w centrum Rzymu
Wciąż kwitnie bugenwilla
Pinie w ogrodach Borghese
Lago do Tempe di Esculapo - ogrody Borghese
Enklawa zieleni w centrum Rzymu

Cyprysy przy Via Appia Antica- ten bruk ma ponad 2300 lat

Pinie, łuk Konstantyna Wielkiego i Koloseum
Ogród botaniczny na Palatynie na miejscu ruin pałacu Tyberiusza
Chciałabym jeszcze wrócić do Rzymu.

poniedziałek, 7 listopada 2016

Liściobranie i ciast pieczenie

Znów sobota i w końcu mogłam sobie popatrzyć na mój ogródek. Miałam też trochę więcej czasu na nacieszenie się domem. A za oknem chłodny, pochmurny listopad.
Przed południem zbierałam liście i to wcale nie z mojego ogródka. Wszyscy się liści pozbywają, a ja ich poszukuję i podbieram spod cudzych drzew. Liście bylin i krzaków się nie nadają, bo zazwyczaj są porażone jakimiś grzybowymi lub innymi chorobami. Potrzebuję zdrowych liści drzew, a u nas drzew jak na lekarstwo. Poza tym sumienny pan ogrodnik na bieżąco je zgrabia i wywozi. W weekend nie ma już po nich śladu. Tak więc wybrałam się na liściobranie.  Mam teraz pełen kosz żółciutkich liści. Czyż nie wylądają malowniczo?


Trochę się nimi nacieszę, a potem część powędruje do wora, doleję ciutkę wody, wór zostanie zawiązany, ale również podziurawiony, żeby był dostęp powietrza i na wiosnę mam nadzieję mieć własny liściowy kompost.
Druga część posłuży do zabezpieczenia mojej fuksji magellańskiej.
Popołudnie spędziłam piekąc ciasta. Bo czy jest coś lepszego w listopadowy ponury dzień niż pyszne domowe ciasto. Co wybieracie: karpatkę czy tartę cytrynową?